piątek, 3 lutego 2012

Zna mnie jak nikt inny...


Jest kilka osób na świecie, które znają mnie jak własną kieszeń...

Moja przyjaciółka to udowodniła w zeszłym roku na Mikołajki, dając mi bransoletkę z charmsami, które sama wybierała pode mnie. Zadała sobie wiele trudu, by wybrać te kilka charmsów, które mówią o tym, jaka jestem i z czym się jej kojarzę. Bardzo to doceniam i dziękuję :*


Zacznijmy od lewej strony:

 * kieliszek (pijaczką ani alkoholiczką nie jestem, ale bardzo często, gdy się spotykamy, to przy rozmowie towarzyszy nam jakiś alkohol. Żeby nie było, nie mieszkamy w tej samej miejscowości, więc nie spotykamy się niestety na tyle często, by ten nawyk jakoś się źle na nas odbił ;)

* perfumy (lubię pachnieć i mam kilka perfum, gdyż lubię używać ich naprzemiennie. Ostatnio zresztą dostałam od mojej Andzi perfumy Brunno Bannani Not For Everybody, Made For Women :*)

* filiżanka (kawe to my z Andzią obie uwielbiamy no i gdy się spotykamy, często idziemy na kawę, tudzież pijemy ją w domku u jednej z nas)

* torebka (jestem torebkoholiczką, mam sporo torebek i co jakiś czas przybywa kolejna, gdyż nie mogę się opamiętać, dostałam ostatnio kilka torebek na Święta Bożego Narodzenia, więc pilnuję się teraz, by nie wrócić do domu z jakąś jeszcze, bo to byłaby już przesada:/)

* szminka (Andzia wie, że uwielbiam kosmetyki i wszystko co, z tym związane, stąd też poniekąd ten blog)

To teraz wiecie już jaka jestem... ;)

Kolejny topper...

Najpierw przedstawię Wam sprawców tego efektu:
lakier z limitowanki od Rival De Loop i
lakier od Essence z serii Colour and Go 67 make it golden







Ostatnio zakupiłam również lakier z brokatem (ta sama textura co w tym złotym tutaj) w kolorze bordowym również z Colour and Go. Niedługo zamieszcze zdjęcia.

Co prawda dosyć ciężko schodzi ten brokat, ale co tam.. Ostatnio  nałożyłam dwie warstwy tego brokatu i efekt był nawet ciekawszy.

Pozdrawiam

wtorek, 31 stycznia 2012

Ulubieńcy ostatnich dni z przymrużeniem oka ;)


Ostatnio dość dużo osób dopada jakaś choroba. Czy to grypa czy to przeziębienie, nie daj Boże tzw. jelitówka (grypa żołądkowa)
I na mnie w końcu przyszedł czas. Jeszcze w zeszłym tygodniu zdążyłam spędzić miło kilka dni w Szczecinie u rodzinki, a już w dzień powrotu czułam się jak taki zdechlak. Kaszel i katar męczą mnie do dziś. 
Ale dzięki moim "ulubieńcom" ostatnich dni nie jest mi to przeziębienie aż takie straszne;)

Najlepsze chusteczki higieniczne na świecie to Kleenexy i nie dam sobie powiedzieć nic innego :P
Nie podrażniają nosa jak wszystkie inne. Poważnie. Ja kupuję już tylko je.

Dzięki starej podczciwej Nivei mój nos nie wygląda wcale strasznie. Dobrze dogaduje się z Kleenexami;)

Kapciuszki ciepłe, które dostałam dwa lata temu od rodziców na Boże Narodzenie, ogrzewały moje stópki, a termofor od zeszłorocznego Mikołaja dbał o to, by było mi ciepło:)

O czymś zapomniałam? Aha Nasivin - spray do nosa. Po co męczyć się z "zapchanym" nosem, skoro można go "odepchać" za pomocą sprayu do nosa:) I zaraz poczujemy się lepiej :)

No i na ten męczący kaszel, który nie pozwala nam się na niczym skupić, tzw. cukierki na kaszel, które są bardzo znane w Niemczech. (Tutaj jest zwyczajem, że prawie każdy Niemiec ma w torebce czy w kieszeni cukierek na kaszel. Raz mi się zdarzyło, że miałam atak kaszlu w metrze i jakiś nieznany Niemiec poczęstował mnie właśnie takim cukierkiem. Teraz jak byłam w pracy, to też proponowali mi cukierki na kaszel. Mają je przy sobie chyba zawsze. Nawet jak nic im nie jest...)



Koniec końców, zaraziłam mojego chłopaka i teraz to on jest bardziej "pociągający" i kichający niż ja;)

Więc pobiegłam czym prędzej po zapas chusteczek :)


A Was nic nie dorwało? Jak się czujecie?
Dużo zdrówka :)

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Coś dla zmysłów :)

Skuszona dobrymi opiniami i zachwalaniem tego produktu, sama zdecydowałam się go kupić.

Mowa tu o olejku do ciała z Alverde o zapachu Patchouli i Cassis. (Cena 3-4euro)

Ja jestem balsamowym maniakiem, codziennie po prysznicu muszę się nakremować, bo mam suchą skórę. Takie olejki nie były mi więc obce. Ale ten przechodzi wszystkie inne jakie znam.

Nie dość, że pięknie pachnie, nawilża skórę jak trzeba, to jeszcze ma pompeczkę, więc fajnie się dozuje produkt no i ta szklana buteleczka, która mimo tłustego produktu nigdy nie jest jakaś śliska i lepiąca się... 

Cudo jakich mało. 
Z pewnością kupię ponownie. 
Takiej przyjemności sobie nie odbiorę ;)




Apropo olejków - wyszedł chyba niedawno olejek typowo przeznaczony do pielęgnacji włosów z GlisKura, tak? Ma to któraś z Was? Zadowolone jesteście z tego? Jak to stosujecie? 

Paznokcie tygodnia ;)

Ostatnio dość popularne zrobiły się przeróżne toppery i innego rodzaju lakierki nawierzchniowe, które mogą nam urozmaicić i upiększyć nasz zwykły stary lakier, który nam się już znudził. 

Ja ostatnio dość często używam toppera z limitowanki Essence Re-mix Your Style
01 waking up in vegas

(Nie wiem, czy udało Wam się tą limitowankę dorwać w Polsce...)

Łączę ten topper z różnymi lakierami. Z tym brązem najbardziej mi się ostatnio podoba :)

Spójrzcie!




A oto i sprawcy tego efektu w roli głównej;)


ten brązowy to lakier z Lovely

poniedziałek, 23 stycznia 2012

NYX w Douglasie (w Berlinie)

(Przepraszam, wprowadziłam Was w błąd. Nie zdawałam sobie z tego wcześniej sprawy, ale dla mnie jest już to tak oczywiste, że mieszkam w Berlinie, że nie dodałam tego, że chodzi o Bln, a powinnam była.)


Dziś przechodziłam koło Douglasa. Nie chciałam tam wejść, ale mój wzrok przyciągnęła szafa z kosmetykami z NYXa, więc musiałam looknąć. Oj same dobrocie tam... Marzt mi się kilka produktów stamtąd, ale ostatnio dużo wydałam na wyprzedażach, więc będą musiały poczekać na inną okazję...

Macie jakieś produkty z NYXa? Ja słyszałam na YT o nich wiele dobrego.

Może polecacie coś konkretnego?

Kawa z rana musi być :]

Też tak moi drodzy macie, że rozpoczynacie dzień od kawy?
Ja jak muszę gdzieś z rana wyjść, czy to na uczelnie czy do pracy, to mogę nie zjeść śniadania, ale kawę wypić muszę. Jeśli nie zdążę u siebie, to jakoś po drodze.
A jeśli mam wolny dzień, to pierwsze co robię po porannej toalecie, to idę do kuchni i wstawiam wodę na kawuchę :) Póżniej oczywiście siadam z nią przed laptop i obczajam, co się dzieje w świecie;)

Wypiję też kawę sypaną, tzw. fusiarę, ale największą przyjemność sprawia mi picie kawy rozpuszczalnej. Uwielbiam Nescafe Gold, ale to przy częstym piciu kawy szkodzi na kieszeń. Od dłuższego czasu jednak piję kawę z Biedronki Cafe O'doro. W smaku jest podobna do Nesci, za tą samą pojemność płacimy w Biedronce ok 11zł. Ostatnio nawet była w promocji za 8zł, więc jak byłam w PL to wzięłam odrazu 2 słoiki :) A co :P